Paradoks wyborów

Czy więcej znaczy lepiej?

Gdy mamy więcej możliwości do wyboru to możemy czasami zamiast zadowolenia poczuć niepokój. Posłuchaj dlaczego.

Posłuchaj klikając w lewym górnym narożniku.

WOLNOŚĆ to dar wyboru


W styczniu 2020r. w moim ogrodzie nadal kwitły pelargonie. 😀 Miłe wspomnienie. Przyjemnie, gdy mogę na to popatrzeć.👌

To zdjęcie pojawiło się jako wspomnienie na moim FaceBooku 4.01.2022r. Kiedyś bardzo nie lubiłam FaceBooka, jak i wielu innych mediów społecznościowych, choć dziś też nie darzę go największą “miłością”, jednak dostrzegam jego dobre strony.
Jak każde narzędzie może on być wykorzystywany do dobrych jak i nieprzyjemnych rzeczy, wszystko zależy ode mnie, co będę umieszczać i pisać oraz co będę czytać i oglądać.

Czy to,co czytam i co oglądam będzie mnie budować, wzmacniać, dawać nadzieję, pokazywać rozwiązania?

Czy może będzie mnie straszyć lub wzbudzać złość i inne nieprzyjemnie emocje?

Wszystko, tak jak w życiu, zależy od moich wyborów. Cieszę się, że mogę wybierać, to takie cudne uczucie wolności, bo

WOLNOŚĆ TO DAR WYBORU.

Jeśli uważasz ten wpis za wartościowy i chcesz mi dać o tym znać to chętnie wypiję kawę

w czasie ROZMOWY PRZY STOLE:

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie buycoffeeto-btn-primary-outline-2.png
Stawiam tobie kawę

Jak zapanować nad własnym życiem

Wiele lat szukałam i zastanawiałam się co jest najlepszą inwestycją? Taką, która da mi bezpieczeństwo, spokój i radość. Szukałam.
Na początku zainwestowałam w to jak wyglądam, co mam, jak się ubieram. To nie było to. Potem uważałam, że to jest wiedza, którą muszę zdobyć i zawsze wydawało mi się, że za mało wiem i umiem, ale nadal to nie było to.
Myślałam również, że to są inwestycje, na które mnie nie stać np nieruchomości lub firma.
Uważałam, że muszę czegoś dokonać, zmienić, ale nie wiedziałam co i jak. I ciągle za czymś goniłam. Goniłam ciągle uciekającego króliczka.
Aby zapanować nad własnym życiem, to po latach poszukiwań wiem, że najlepsza inwestycja to inwestycja w siebie.
Możesz powiedzieć cóż za egoistka z ciebie. Nie myślę jednak tu o dogadzaniu sobie, nie o życiu łatwym, wygodnym czy przyjemnym, nie chodzi też o inwestowanie w swoje umiejętności i wiedzę, choć ta jest bardzo potrzebna.

Chodzi o inwestowanie w kształtowanie swojego charakteru.

Doskonalenie siebie, wzrost emocjonalny i duchowy, aby panować nad emocjami, aby nie panowały nade mną.
Inwestowanie w swoją dojrzałość i odpowiedzialność.
I to jest dla mnie najważniejsza nauka i mądrość w życiu, którą chcę zdobyć.
Pierwszym krokiem do zapanowania nad własnym życiem, które daje poczucie spokoju, bezpieczeństwa i radości jest zapanowanie nad własnym językiem, bo w mocy języka jest ŻYCIE lub ŚMIERĆ. Nasze słowa mogą wnieść życie lub śmierć do naszego życia i do życia ludzi wokół nas. Język jest jak mały ster, ale kieruje wielkim statkiem i tak nasz język, choć mały to kieruje naszym życiem. On może być początkiem kłótni jak i rozjemcą w konflikcie.
Dobra wiadomość.
Możemy nauczyć się panować nad własnym językiem, słowami i nad własnymi słabościami.
Co jest do tego potrzebne? DECYZJA, bo tylko wolny człowiek podejmuje decyzje i się nimi kieruje.
Prawdziwa decyzja z głębi serca – chcę zmienić siebie i swoje życie dla siebie i ludzi wokół mnie.

Jeśli spodobał ci się ten wpis i chcesz czytać takich więcej możesz okazać mi wsparcie stawiając kawę, klinkij poniżej:

O co w tym małżeństwie chodzi?

O relacje, o dobre i życiodajne relacje.

Nie o Twoją rację, nie o jego rację, ale o budowanie waszej dobrej i wspierającej relacji. O budowanie związku opartego na szacunku. W małżeństwie chodzi o bycie partnerami pamiętając, że partnerzy nie robią tego samego, partnerzy uzupełniają się i wypełniają swoje braki.

Dobra relacja jak wszystko inne sama o siebie nie zadba, to jest nasza rola. Od czego zacząć? Od siebie:)

Dbać, rozwijać, wzbogacać najpierw siebie, aby potem móc się tym dzielić z rodziną, bo nie możesz dać im czegoć czego sama nie masz.

Rodzina i małżeństwo to budowanie relacji opartej na szacunku, a uczymy się tego w domu, a potem w naszym domu uczymy tego nasze dzieci. Pamietając, że rodzice dali nam to, co potrafili i jak umieli. Naszym dzieciom dajemy to, co umiemy i w sposób jaki umiemy.

Małżeństwo to pójść razem drogą, a po drodze pomagać sobie, wspierać się i uczyć się od siebie. Uczyć się siebie i współmałżonka. Zrozumieć siebie i jego. Wzrastać razem, pokazywać i być przykładem. Dawać to, co sama chcę dostać.

Kiedy uczymy się najwięcej? Gdy jest trudno i z pozoru, tak zwany “trudny” mąż/żona jest najlepszym nauczycielem. A może on/ona nie jest “trudny/-a” tylko inny/-a. Ty nie rozumiesz jego, a on ciebie, bo mieszkacie ze sobą, ale tak naprawdę siebie nie znacie.

Ślub to nie jest koniec, już załatwione i będzie już tylko lepiej. Teraz to się dopiero zacznie – kształtowanie swojego charakteru. Nikt nie jest wychowywany na męża, czy żonę. Wychowuję córkę, a nie żonę. Jaką będzie ona żoną, prawdopodobnie taką jak ja, bo “niedaleko spada jabłko od jabłoni”. Tylko będąc świadomym swoich zachowań możemy je zmienić.

Kiedyś usłyszałam zadanie: “W małżeństwie kobieta musi wychować siebie i męża.” Pamiętam jak się oburzyłam i pomyślałam, przecież już miałam dostać wychowanego:)

Małżeństwo, rodzicielstwo to praca nad sobą, a nie nad mężem czy dziećmi. Gdy my się zmieniamy to oni też, to jest prawo wpływu. Wpływamy na innych przez zmianę siebie.

Od czego zacząć – OD POZNANIA I ZROZUMIENIA SIEBIE, bo często siebie oszukujemy. Poznaj swoje pragnienia, a nie pragnienia rodziców czy męża, również nie chodzi o to, co myślą i robią koleżanki albo inne osoby wokół – te z mediów społecznościowych.

Sprawdź, czy to o czym marzysz i pragniesz to są Twoje pragnienia i marzenia.


Jeśli uważasz ten wpis za cenny i chcesz mi dać o tym znać to chętnie wypiję kawę

w czasie ROZMOWY PRZY STOLE:

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie buycoffeeto-btn-primary-outline-2.png
Stawiam tobie kawę

WOLNOŚĆ to sztuka rezygnacji

A ile czasu i pieniędzy zainwestowałaś w siebie? Ale nie chodzi o Twoje ubrania, ani o twoje dzieci, czy pracę?

Ile pieniędzy i czasu, w ciągu ostatniego miesiąca, roku wydałaś/zainwestowałaś w buty,  ubrania,  fryzjera, kosmetyki, ćwiczenia sportowe, wyposażenie domu, samochód, kursy i szkolenia, zdobywanie nowych umiejętność, wyjazdy, łapanie okazji???

Ciągle jesteśmy namawiani na robienie czegoś więcej, uczenie się więcej, poznawanie więcej. 

A ile czasu i pieniędzy zainwestowałaś w siebie? Ile czasu spędziłaś ze sobą na poznanie siebie? W ciszy, nie ucząc się, nie czytając, nie robiąc nic tylko być ze sobą. Gdy spedziłam czas tylko ze sobą dowiedziałam się, że nie mam problemu z robieniem więcej, mam ogromny problem z robieniem mniej.

Mówisz, że siebie znasz? To dlaczego ciągle jesteś zmęczona, poirytowana, wiele rzeczy ci przeszkadza, zauważasz mnóstwo problemów w swoim życiu? Uważasz, że inni mają lepiej i łatwiej? Inni mężowie i cudze dzieci są sprawniejsze, inteligentniejsze, spokojniejsze, bardziej posłuszne? A może twierdzisz, że sobie nie radzisz z dziećmi, pracą? A może praca jest kiepska, rachunki za wysokie, a pensja za mała?

A gdy patrzysz w lustro, to co widzisz? Czy podoba Ci się osoba, na którą patrzysz?

Szczera i uczciwa odpowiedź jest bardzo ważna, bo pojawia się wokół ogrom rzeczy, spraw, sytuacji, okazji do rozwoju, zarobku itd., które tak naprawdę okradają. Okradają z bycia sobą, okradają z czasu dla rodziny, bliskich, znajomych, a czasu ze sobą. Okradają z tego kim jestem i kim  mogę się stać. Okradają z WOLNOŚCI.

Niebezpieczeństwo polega na tym, że te wszystkie sprawy, możliwości same w sobie są dobre, ale czy są dobre dla mnie, dla mojej rodziny, moich dzieci?

Gdzie tkwi mój problem? 

Ilość możliwości przytłacza, gubię kierunek, czuję się jakbym była rozszarpywana przez pojawiające się ciągle nowe możliwości, które miały mi pomóc, ale naprawdę mnie niszczą. Pojawia się chaos, niepewność, strach, psują się relacje, coraz trudniej porozumieć się z dziećmi, współmałżonkiem, współpracownikami, a przede wszystkim dostrzegam w innych więcej wad niż zalet. Widzę więcej problemów niż możliwości

Obecnie problemem moim i osób, które znam najczęściej nie jest brak możliwości, ale nieumiejętność wybrania tej właściwej i rezygnacji z pozostałych, a potem czujemy się jak przygnieceni górą śmieci.

Sztuka odmawiania, sztuka prostoty to jest w tej chwili najważniejsza umiejętność do zdobycia.

Pomóc może odpowiedź na pytania:

Bez czego mogę żyć? Co mnie przytłacza? Czy to co robię jest dla mnie dobre?

Które rzeczy, sytuacje, ludzie, zdarzenia odciągają mnie od mojego celu, ode mnie samej?

Aby na nie odpowiedzieć, szczerze i uczciwie, to muszę pobyć ze sobą w ciszy i  w tym odnaleźć siebie, bo czasami w tym natłoku gubimy siebie, pędząc przez życie jak obładowane ciężarówki po autostradzie, nie mając czasu na dostrzeżenie piękna otaczającego nas świata i piękna ludzi wokół nas. Nie żyjemy, ale pędzimy przez życie. Pracujemy, aby zarobić, zarabiamy, aby kupić, a kupując sprzedajemy swoje życie. A życia kupić się nie da.

Gdy przyjrzałam się na nowo zdaniu “Życie zaczyna się na granicy strefy komfortu”, dotarł do mnie nowy jego sens. KOMFORT – co może oznaczać: wygoda, luksus, wiele możliwości, obfitość, dużo rzeczy, spraw do załatwienia, wiedzy i informacji – jednym słowem wszystkiego DUŻO.

Może to być komfortowe życie, luksus posiadania wielu dobrych, luksusowych i drogich rzeczy. Możemy też czuć komfort i luksus bycia wykształconym, z ogromem wiedzy. Niestety często bardzo dużo wiemy o świecie, o tym co jest poza nami,  ale bardzo mało wiemy o sobie. Czy wiesz jaki jest sens i cel twojego życia?

Czym jeszcze może być komfort – poczucie bycia ważnym, tym, którego inni słuchają, chęć bycia ciągle docenionym, zauważonym, na pierwszym miejscu.

Czy komfort jest tak naprawdę komfortowy?

Moje życie zaczyna się poza komfortem, naprawdę żyję i czuję się wolna, gdy nie jest mi wygodnie, gdy nie jestem przygnieciona górą tak naprawdę niepotrzebnych rzeczy, działań, informacji, a czasami i  wiedzy.

Umiejętność rezygnacji z komfortu, UMIEJĘTNOŚĆ REZYGNACJI z dążenia do niego w dzisiejszej zachodniej cywilizacji staje się LUKSUSEM. Uwolnienie się od posiadania i chęci posiadania JEST WOLNOŚCIĄ. 

WOLNOŚĆ jest poza chęcią albo przymusem posiadania więcej. WOLNOŚĆ jest poza strefą komfortu.



Jeśli uważasz ten wpis za cenny i chcesz mi dać o tym znać to chętnie wypiję kawę

w czasie ROZMOWY PRZY STOLE:

Obrazek posiada pusty atrybut alt; plik o nazwie buycoffeeto-btn-primary-outline-2.png
Stawiam tobie kawę

Jak nie bać się szczerze rozmawiać.

W moim sercu leżą rodziny, które pragną bliskości i zrozumienia. Dzieci, mężowie i żony wszyscy, którzy pragną być wysłuchani. Jak poznać i zrozumieć najbliższych? Jak im okazywać miłość? Jak z nimi rozmawiać? Rozmowa to znacznie więcej niż przekazywanie informacji.

Robię to, aby z naszych rodzin wychodzili w świat ludzie cenni i z poczuciem, że są potrzebni.

Uwielbiam otwierać oczy osób, z którymi pracuję na coś czego do tej pory w swoim życiu nie widzieli, a co uwalnia ich do świadomego życia. Życia bliżej siebie i ludzi. To są umiejętności, których można się nauczyć. 

Poświęcamy dużo czasu i energii na naukę matematyki, fizyki, języka angielskiego itp., a nie mamy świadomości ile czasu i energii potrzeba na poznanie i bycie ze sobą, z drugim człowiekiem blisko i otwarcie.

Dlaczego boimy się zbliżyć do siebie i innych?

Często powodem jest brak zaufania do siebie i innych, strach, że ktoś nas pozna takich zwykłych i strach przed ich rozczarowaniem, a tak naprawdę to jest nasze rozczarowanie sobą. I budujemy mur, a potem kolejny i kolejny, i rośnie pustka. 

A tak nie musi być, uczmy się rozmawiać, bo szczere rozmowy dodają skrzydeł.

Pragnę rozwijać siebie i innych w sztuce rozmowy, aby poznać lepiej siebie i rozmówcę, aby uczyć się skutecznej komunikacji.  

Wskazówka

Nasz przekaz to:

  • 7% tego, co mówimy,
  • 38% to ton głosu,
  • 55% to mowa ciała.

Czyli ponad 90% z tego co mówimy nie ma nic wspólnego z tym co mówimy. O skutecznej komunikacji decyduje to jakie mamy nastawienie do rozmówcy, co o nim myślimy i jak go traktujemy.

Gdy myślimy o kimś, że jest gorszy to nie będzimy chceli z nim nawiązać porozumienia, a gdy myślimy, że ktoś jest lepszy to może pojawić się strach, ze oni nię będą chcieli z nami rozmawiać i spędzić czas.

Skuteczna komunikacja to praca nad sobą.

Jeśli spodobał ci się ten wpis, to proszę daj mi znać – kontakt@justynakowalewska.pl chętnie z Tobą porozmawaim.

A jeśli masz ochotę mnie wesprzeć stawiając mi kawę, abym tworzyła więcej takich wpisów, klinkij poniżej:

Daj ludziom znać, że ich potrzebujesz.

“Ludzie są zainteresowani osobą, która jest zainteresowana nimi.” J. C. Maxwell

Czy chcesz MIEĆ rodzinę, męża, dzieci, pracę lub MIEĆ swój biznes?

Czy chcesz BYĆ częścią rodziny, BYĆ żoną, mamą, BYĆ pracownikiem, pracodawcą?

Jeśli chcesz BYĆ to zwróć uwagę, że

  • to nie mąż potrzebuje ciebie, ale ty potrzebujesz męża,
  • to nie dzieci potrzebują ciebie, ale ty potrzebujesz dzieci.
  • to nie pracownicy potrzebują ciebie, ale ty potrzebujesz pracowników.

Czy okazujesz mężowi, dzieciom, pracownikom jak bardzo ich potrzbujesz i jak są dla ciebie cenni?

Jeśli zmienisz postrzeganie relacji to te relacje się zmienią.

Ja niestety często o tym zapominam, a konsekwencją jest moje uczucie osamotnienia, niezrozumienia, rozdrażnienie i pustka.

Piszę o tym, aby samej sobie przypominać.

Droga czytelniczko ty też jesteś dla mnie cenna i potrzebuję Ciebie, aby z Tobą wzrastać do bycia coraz lepszą żoną mamą, pracodawcą i pracownikiem.

Robię to, aby z naszych rodzin wychodzili w świat ludzie cenni i z poczuciem, że są potrzebni.

Moje pytanie na dziś:

Komu dziś powiedziałaś, że jest tobie potrzebny i jest dla ciebie cenny?

Kto dziś poczuł się potrzebny i cenny?

Zwrócę ci jeszcze uwagę na jedną rzecz. Gdy kogoś doceniam ja też zaczynam się inaczej czuć, ja się zmieniam. Gdy docenisz kogoś zauważ jak się poczujesz i co się zmieniło? Jakie uczucia się pojawiły.


Jeśli uważasz ten wpis za cenny i chcesz mi dać o tym znać to chętnie wypiję kawę:

WSPIERAM
Czerwonak Dziewicza Góra

Jak zatrzymać gonitwę myśli i przestać się martwić.

Gonitwa myśli to najczęściej ciągłe koncentrowanie się na tym, co mi nie wychodzi lub czego nie mogę zmienić. Dlaczego więc nadal to robię i co mogę zrobić, aby to zmienić?

Po pierwsze – oceniam, czy mam teraz realny wpływ na sytuację, jeśli nie mam to moje martwienie się w żaden sposób tego nie zmieni tylko mnie wyczerpie emecjonalnie.

Po drugie – jeśli mogę to zmienić, ale mi nie wychodzi to zamiast tkwić w miejscu zaczynam szukać i pytać kto może mi pomóc. Często przeszkodą w tej sytuacji jest mylna ocena nas samych, wstyd przed przyznaniem, że czegoś nie wiem, że sobie nie radzę, strach przed opinią innych. I koło się zamyka, sama zaczynam szukać rozwiązań, ale szukam ich w moim dotychczasowym sposobie myślenia, myślowych nawykach i schematach, a już wiem, że tam rozwiązań nie ma, więc daje tracę energię i kręcę się w kółko.

Aby zatrzymać gonitwę myśli i przestać się martwić ćwiczę koncentrację na szukaniu rozwiązań, uczę się pytać i prosić o pomoc.

Uczę się rozmawiać, bo rozmowy rozwijają.

Pozornie to proste, ale pamiętam czasy, gdy przyznanie się do czegoś czego nie wiedziałam lub nie umiałam zrobić było dla mnie bardzo trudne. Dziś nadal widzę wielu ludzi zwłaszcza młodych specjalistów, ale i wielu rodziców dla których przyznanie się do niewiedzy lub braku rozwiązania sytuacji jest nie do przyjęcia.

Ten stan powoduje budowanie mylnego obrazu samego siebie, a potem lęku, że inni odkryją jaka jest prawda.

Jeśli uważasz, że to co napisałam jest warte uwagi i chcesz mnie wesprzeć, abym tworzyła więcej takich materiałów to proszę daj mi znać stawiając mi małą kawę. Dziękuję za wsparcie.

Wspieram!

Bardzo chętnie usiadłabym z Tobą przy stole, aby szczerze i głeboko porozmawiać, bo “szczere rozmowy dodają skrzydeł”.

Życie jest proste, ale utrzymanie go w prostocie jest trudne.

Dlaczego to takie ważne?

Gdy zrozumiemy, że życie jest trudne, a właściwie utrzymanie go w prostocie jest tak naprawdę trudne i kiedy to naprawdę zrozumieny bedziemy mogli pójśc dalej. Kiedy to zaakceptujemy to ta trudność przestaje mieć znaczenie. Przyjmujemy, że tak jest i idziemy dalej.

A co z problemami?

Czasami albo i częściej wolimy narzekać, skupiać się na problemach zamiast je rozwiązywać. Tak bardzo i tak często skupiamy się na problemach, że coraz częściej zapominamy o szukaniu rozwiązań. Narzekamy i czekamy, aż ktoś je za nas rozwiąże. Gdy tak się nie staje stajemy się zgoszkniali i sfrustrowani.